08.06.2010

Tak już jest na tym świecie...

...ŻE RADOŚĆ Z TROSKĄ SIĘ PLECIE...

Witajcie Moje Drogie Koleżanki :)
To może ja jednak zacznę od tej troski.
Od jakiegoś czasu co roku chodzę do okulisty na kontrolne badania.
Właściwie chodzimy, ja i mój tatko.
Zarówno On jak i ja, od jakiegoś czasu mamy podejrzenie jaskry.
Wczoraj przeszliśmy szereg najróżniejszych badań. Jedne zdecydowanie jaskrę potwierdzają, inne zaś wykluczają.
Lekarze nie mogą sobie poradzić z diagnozą.
23 czerwca mają sprowadzić do naszego miasta specjalną aparaturę, która ma definitywnie rozwiać dylemat:
jest jaskra, czy jej nie ma?
Nie ukrywam, że boję się :(
Jaskra to nie zapalenie gardła, ani alergia, tylko poważna choroba, która nie leczona lub niewłaściwie leczona,
bądź późno zdiagnozowana prowadzi do całkowitej utraty wzroku!
Te moje chroniczne bóle głowy, zawroty głowy, zamglone widzenie...


Swoją drogą, czy nie wystarczy, że leczę się latami u neurologa na te właśnie bóle?
Czy nie wystarczy, że od lat zmagam się z chorym sercem, które ma przeciek międzyprzedsionkowy,
niedomykalność dwóch zastawek i częstoskurcze napadowe nadkomorowe?
Za mało?
To trzeba by dowalić jeszcze jaskrę?!!!
Ja wiem, że się w tym momencie użalam, przepraszam.
Ale to trochę za dużo jak na mój chorobliwie depresyjny organizm...
Proszę Was bardzo Babeczki, trzymajcie za mnie kciuki.
Naprawdę, wystarczy mi „głowa” i „serce”, NIE CHCĘ JASKRY!!!

Dobra, koniec użalania się!
Teraz muszę się Wam do czegoś przyznać.
Od dawna myślę, wręcz marzę o kolejnym zwierzaczku...
Tak, tak, wiem, mam małe mieszkanko, i w ogóle mieszkam w mieście, i chyba zwariowałam do reszty,
bo przecież mam już jednego psa i szczurzyczkę!
 Niech Wam będzie, zwariowałam! :)
Ale ja kocham w sobie tego wariata, który tak kocha zwierzęta ;))
Od zawsze, od kiedy tylko sięgam pamięcią nic i nikt nie potrafił dać mi tyle radości, ile dają mi zwierzęta.
Nic na to nie poradzę i już!
Kto nie miał zwierząt, ten nigdy nie zrozumie, a kto je ma, ten wie o czym piszę.
Od kilku miesięcy bezustannie szperam, szukam i węszę po wszelakich schroniskach, domach tymczasowych,
fundacjach, i innych tym podobnych w nadziei, że znajdę swoje kolejne serduszko do kochania.
A musi to być serduszko małe (z uwagi na małe mieszkanko),
 z krótką sierścią (z uwagi na syna alergika), oraz płci żeńskiej (z uwagi na Ramzesa „wielkiego”).
Kilka dni temu natknęłam się na to ogłoszenie:

"Mam na imię Kropeczka.
Nikt mnie nigdy nie chciał.
Nikt nigdy nie kochał.
Czułam się odrzucona, niechciana.
Dzień płynął za dniem a ja czekałam na miłość.
Marzyłam o dniu kiedy skończy się ten okropny zły sen… Starałam się nikomu nie przeszkadzać, skulona cichutko czekałam... Ale i tak przeszkadzałam. Przeganiana z kąta w kąt poddałam się, przestałam wierzyć, że moje życie się zmieni. Że ktoś mnie pokocha. Ale co to jest w ogóle miłość? Chciałam stać się niewidzialna. Bałam się. Aż pewnego dnia przyjechała do mnie jakaś Pani. I nie chciała mi zrobić krzywdy. Ale i tak bardzo się bałam. Wzięła mnie troskliwie na ręce. Potem pojechałam samochodem do dziwnego miejsca. Nie wiem co się dzieje. Ale wiem, że jest ciepło. Mam miseczkę z jedzonkiem i wodą. Tylko ludzie jacyś dziwni… nie przeganiają… tylko chcą przytulać… boję się bardzo, ale może im zaufam?
Sunia została zabrana ze wsi, gdzie się błąkała. Prawdopodobnie już od narodzin była niechciana. Nie poznała człowieka z dobrej strony dlatego jest troszkę wystraszone. Okazuje to całym swoim ciałkiem i oczkami. Na szczęście znalazła się osoba, której los suni choć troszkę nie był obojętny. Poinformowano Edytkę, a ona zapragnęła pomóc. Zabrała sunię i już nie pozwoli jej skrzywdzić. Razem nie pozwolimy. Sunia musi poznać, co to znaczy być czyimś najlepszym przyjacielem. Co to znaczy być bezpieczną, szczęśliwą… sunia niedługo będzie szukała domku, ale potrzebuje trochę czasu aby oswoić się z zupełnie nową sytuacją w jej życiu.
Kropeczka robi wielkie postępy - potrafi już chodzić na smyczy i nie brudzi w domu. Akceptuje inne zwierzaki, w tym koty - choć na początku jest nieśmiała.
To prawdziwa drobinka – waży tylko 6 kg.
Jest odrobaczona i zaczipowana, wkrótce czeka ją sterylizacja."


Gdy zobaczyłam na zdjęciach jej piękne smutne oczka, już wiedziałam, że skradła moje serce...
A gdy zobaczyłam ją niemal na żywo, na filmiku, to...brak mi słów, bo aż się popłakałam.
Same zobaczcie, oto ONA :)
A tutaj już bidulka po sterylizacji:
Nie zastanawiałam się ani sekundy!
Natychmiast zaczęłam działać.
Napisałam maila, zadzwoniłam.
Już następnego dnia wypełniłam dosyć długą ankietę przedadopcyjną.
Codziennie pisze maile do cudownych opiekunek Kropeczki, jakimi są przecudowna Pani Kasia i Pani Agnieszka.
Sunię czekają jeszcze wszelkie szczepienia.
A ja czekam na wizytę wolontariusza, który musi sprawdzić do jakiego domku trafi ich małe, 6-cio kilogramowe szczęście.

Dziewczyny!
Nawet już nie myślę o tej francowatej jaskrze!
Cieszę się jak wariat i czekam na moje kolejne małe – wielkie szczęście :)
Ściskam Was wszystkie bardzo, bardzo serdecznie i będę Was informować o kolejnych krokach w drodze ku szczęściu :)
Buziaki :***

PS
Zapomniałam dodać, że w mojej Piwniczce są nowe druciaczki :)


***************************************************

32 komentarze:

  1. Ale sympatyczny stworek !
    Masz wielkie serducho !
    Pozdrawiam i trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  2. Kropeczka przesłodka. Cudownie, że znalazła u Ciebie dom jakiego nigdy nie maiła.

    Szczerze współczuję Ci kłopotów ze zdrowiem, bo to o wiele za dużo jak na jedną osobę. Trzymam kciuki, żeby chociaż tej jaskry los Ci oszczędził.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki z całej siły zawsze i wszędzie!!! Jaskro - precz!!! życzę Ci tego :o)
    A Kropeczka jest wyjątkowa, wcale się nie dziwę, że skradła Ci serce
    Pozdrawiam dobra kobietko i życzę dużo, dużo zdrówka

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Alexo, przede wszystkim jaskra , choć nie jest uleczalna w 100%, to jednak da się z nią żyć. Być może,że Twoje migreny to też wynik jaskry, a może masz, podobnie jak ja, bardzo mały kąt przesączania (taka wada anatomiczna) i z tego powodu trudno stwierdzić,czy to jaskra, czy też nie.Z całą pewnością powinnaś mieć zbadane pole widzenia oraz stan nerwu wzrokowego.Dopiero te badania pozwalają na postawienie diagnozy.
    Co do suni- miłe stworzonko i nie przeszkadza wcale, że mieszkasz w bloku i masz małe mieszkanie. Ja też mieszkam w bloku, też mam małe mieszkanie, tyle tylko,że miasto większe. I piesio spokojnie już 16 lat w tych warunkach przeżył.Ona nie jest olbrzymem i dasz radę. A najważniejsze,że się cieszysz,a pies jest b. dobry dla sercowców, bo odstresowuje.
    Trzymaj się dzielnie, nie rozpaczaj na zapas, będzie dobrze.
    Pozdrawiam serdecznie, ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. sciskam kciukasy ile sił by diagnoza była pozytywna!
    Ślicznie Ci w okularach!!!!!:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kropeczka ma wielkie szczęście, a Ty masz wielkie serce. Podziwiam Cię. Jesteś silna babka. Na pewno sobie poradzisz. trzymam kciuki aby wszystko było dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  7. kochana Alex! mam nadzieję, że wszystko u Ciebie będzie w porządku, że kłopoty ze wzrokiem okażą się czymś innym niż jaskrą. Znam problem tej choroby bo bliska mi osoba też miała jej podejrzenie. Trzymam kciuki mocno!
    Cudownie że pokochałaś Kropeczkę:) wzruszająca jest i te oczyyy:) nie mogę uwierzyć, że nie miała nigdy nikogo kto ją kochał.
    uściski
    Just

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic dziwnego że Kropeczka skradła Ci serce, (jaki ma wzrok....) Będzie jeszcze bardziej wesoło u Ciebie.
    Trzymam kciuki za pozytywną diagnozę, i aby zdrowie nie szwankowało!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. To prawda psinka urocza,wcale się nie dziwię ,że skradła Twoje serce,które jak już wyżej jerzynka napisała jest WIELKIE:)
    Co do diagnozy to trzymam kciuki i wierzę,że wszystko będzie dobrze
    ściskam serdecznie..
    ps.Jesteś piękną kobietą:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aluś, masz wielkie i dobre serce! Jak Twoje serduszko pomieści miłość do jeszcze jednego pieska , to Twoje mieszkanko też.
    Miejmy nadzieję ,że to nie jaskra.Bądż dobrej myśli!
    Pięknie wyglądasz!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. To cię pocieszę....mam 28 lat, jaskrę stwierdzoną od 7. (Mamusia też). Urodziłam dwoje dzieci i....nic....:) Jaskrę kontroluję ale nie leczę. Ciśnienie w oczach jest ciagle w granicy normy. :))))
    Nie przejmuj się za bardzo.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. trzymam kciuki za pomyślną diagnozę! będzie dobrze!

    też mam problemy ze wzrokiem i migreny

    jestem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  13. Alexo, masz wielkie serducho i cudowna z Ciebie Kobieta. Mam szczera nadzieje, że Twoje kłopoty ze zdrowiem się skończą i że to jednak nie okaże się jaskra. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kropka jest poprostu CUDOWNA! Na filmiku widać, że
    psiunia jest ułożnym zwierzaczkiem. Oj, będzie się działo. Ramzes będzie miał
    komapana
    do zabawy,a Ty
    napewno wiele radości.

    Na jaskrę choruje moja babcia, i wlaśnie jest po pierwszej operacji. Nie zazdroszczę, ale miejmy nadzieje ,że to fałszywy alarm i wszystko dobrze się
    zakończy.

    Trzymaj się cieplo i czekamy na dalszy ciąg kropkowej historii

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj widzisz,
    tak się życie plecie trudne i dobre momenty na przemian.
    Dużo sił Ci życzę, a Kropeczce gratuluje dobrego domu...
    Magda
    Ps. Mój dwu-pies też jest schroniskowy i największą radością jest patrzeć jak stworzonko zmienia się i pięknieje otoczone Twoją miłością, zresztą sama zobaczysz...

    OdpowiedzUsuń
  16. Alexo droga, najlepsze myśli Ci posyłam i uczucia.

    Mam niezachwianą wiarę, że Ty i Twój Tato wyjdziecie obronną ręką z tej próby, że wszystko dobrze będzie!

    Zresztą nie wyobrażam sobie, aby Los nie odwdzięczył Ci się za tkliwość, jaką darzysz innych ludzi i zwierzęta.

    Bądź zdrowa!

    P.S. Twoje zdjęcie w okularkach - prima.
    A Kropeczka za serce chwyta.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kropeczka jest urocza. A ty Alexo masz ogromne serduszko. Jestem pelna podziwu.
    Trzymym kciuki za powodzenie kolejnych badan, bedzie, musi byc donbrze.
    Goraco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie poddawaj się i miej nadzieję, ze wszystko ułoży się po Twojej myli..wiem, że żadne tłumaczenia i pocieszenia nie spełnią obecnie swojej roli..Najważniejsze, żeby się nie wątpić :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj Alexo, zmartwiłaś nas tą jaskrą :( przykro mi, że i tak już doświadczona chorobami musisz się obawiać o następną. Trzymam kciuki mocniachno!! a co do Twojego schorowanego serducha to okazuje się iz mimo, że nie w pełni sprawne to wielkie i wypełnione miłością po brzegi!!!
    ściskam mocniachno i życzę cudownego spotkania z Kropeczką!

    OdpowiedzUsuń
  20. Alexiu Kochana nie myśl o tej francowatej jaskrze bo jej nie ma i już. Nie ma słyszysz - NIE MA !!!!

    Pochwal się psinką czym prędzej KOBIETO O WIELKIM SERCU

    ŚCISKAM MOCNIUTKO

    OdpowiedzUsuń
  21. Alexo Ty jesteś babka a a wielkiej wrażliwości, ogromnym serduchu i Twarda Kobitka. Kropeczka jak już będzie u Ciebie zazna tej miłości jakiej jej zabrakło...co do choroby...będę trzymać kciuki...Tobie życzę siły w pokonaniu przeciwności:)Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale Ty Alexo dobra kobieta jesteś. Oby więcej takich!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. kochana,powiem Ci coś w sekrecie :) jestem bardziej jak przekonana,że żadnej jaskry nie będzie,nie mam mowy o tym,ale tak w razie czego to ściskam kciuki aż sinieją...
    psina cudna :)) życzę wam radosnego wspólnego życia :D i cieszę się,że tacy ludzie jak ty nie tylko w bajkach są :D
    pozdrawiam cię bardzo ciepło

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj :) Podobno są operacje na jaskrę dzięki czemu można ją wyleczyć - tak mi się zdaje :) A to jest rzeczywiście niesprawiedliwe, że jedne osoby mogą przeżyć swoje życie bez jakichkolwiek chorób a drugie muszą się z nimi męczyć - jest to dla mnie niezrozumiałe :/
    Świat niestety nie jest doskonały :) pozrawiam i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  25. Kochana Alekso, Kropeczka jest cudna i będzie Twoim wielkim szczęściem! Wierzę takze , że ostateczna diagnoza Twojej choroby pozwoli wreszcie skutecznie z nią walczyć i wspieram Cię całą siłą dobrych myśli. Serdecznie ściskam

    OdpowiedzUsuń
  26. Jesteś niesamowita !!! Niech przyniesie Ci wiele radości, tak Tobie Kochana potrzebnej !
    Buziak wielki :*

    OdpowiedzUsuń
  27. ja obstawiam tych co wykluczają jaskrę i trzymam kciuki,żeby tak było. O bólach głowy niestety wiem,aż za dużo...nie daje się życ z tym diabelstwem:(A Kropeczka....CUDO- i z pewnością Ramzesowi przypadnie do gustu:)))
    buziaki ogromne, dobra duszyczko:)))

    OdpowiedzUsuń
  28. Alexo kochana trzymam kciuki :**
    Musi byc dobrze !!!
    Tyle w Tobie miłości i dobroci dla innych, ze nie moze byc źle :)psinka przesłodka :)
    buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  29. Witaj Alexo popłakałam się czytając Twojego posta, sliczna słodka psinka. Ma takie smune oczka ,cieszę się bardzo ze są tacy ludzie jak Ty o dobrym sercu. Ja też mam psa ze schroniska po przejsciach. To kochana i oddana sunia.Trzymam kciuki za pozytywną diagnozę ...będzie dobrze!!! .Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Podziwiam i mam niesamowity respekt Alus.
    Masz racje nie wolno ignorować .
    Bo do kogo później krzyczeć jak bedzie za późno. Zdrowie w pierwszej kolejce!!!!!!!
    Masz syna i siebie wiec działaj....
    Nie wiem czy juz kiedyś pisałam ,ze moja dobra znajoma miala przeogromne problemy migrenowe .
    Traciła nawet przez to prace i rodzinę ...
    Poszła do ginekologa na badania .
    Pan doktor na koniec "no jak tam poza tym?"
    "Ach głowa mnie boli mam samobójcze juz mysli".
    Pan doktor mysli mysli "otworzy pani usta a ha ?!"
    "do dentysty usunac wszystkie plomby"
    Tak tez uczyniła.
    Dzisiaj piękna zdrowa bez migreny .
    Amalgam truł jej życie .
    Buska Kochanie Trzymaj sie
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  31. Alexo...trzymaj się kochana - i nie daj się złym myślom.
    Wiem, że jak człowiek choruje - to trudno sie cieszyć i być dobrej myśli - ale TRZEBA. Wiem to po sobie - jeśli zaczniesz się poddawać - mózg to wyczuje...Choroba jest czesto w naszej głowie - w mózgu. Trzeba sobie dzień za dniem powtarzać, że jest się zdrowym. Mantruj sobie, że jesteś zdrowa, codziennie.
    Psinka śliczna - na pewno obdarzy wasza rodzinkę niesamowita miłością za to ocalenie. Bardzo ciepło Cię ściskam. Asia

    OdpowiedzUsuń
  32. Doskonale rozumiem Twoja milosc do zwierzat,choc wiem,ze nie zawsze jest ona rozumiana przez otoczenie.
    Niecaly tydzien temu musialam uspic psa.Okropne przezycie.Strasznie mi brakuje mojej suni i w ogole mnie nie obchodzi,co mysla o mnie inni.Wielu z nich nigdy nie mialo wlasnego zwierzaka,wiec nie rozumieja jak to jest.Ja rozumiem Ciebie doskonale.Ciesze sie,ze sa jeszcze takie osoby jak ty.Trzymam kciuki za Twoje zdrowie i pozdrawiam serdecznie.

    www.onlinejournal.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń