15.05.2012

Zmiany...



W moim życiu zachodzą zmiany...
Jedne nieuniknione, inne takie których się nie spodziewałam, jeszcze inne celowe i zamierzone.
Jednym słowem od kilku miesięcy czuję się jak ktoś, kto przegrał swoje życie...
Ale ono toczy się dalej, pędzi do przodu jak rozpędzony pociąg, a ja nie potrafię wyskoczyć w biegu!
Dlatego postanowiłam zawalczyć...
Może jeszcze odnajdę siebie, cząstkę tej Alicji, która stoi po drugiej stronie lustra...
Zapraszam Was Kochani w nowe miejsce.
Nie będzie tak różowo, o nie, ale z pewnością będzie nieco inaczej...
Do zobaczenia pod nowym adresem:

BLACK - WHITE home & me 
(KLIK)

Obecny blog zostaje, z pewnością wielokroć do niego wrócę... wspomnieniami.
Tu także zawarta jest znaczna część mojego życia w kolorach BLACK & WHITE.

Po raz ostatni pozdrawiam Was jako ALEXA ;)


12.05.2012

Pożegnanie zimy - Bieszczady, okolice Kudowy, oraz Skalne Miasto.

W moim życiu znowu sporo się dzieje, niestety więcej tego złego jak dobrego... Już tak jestem skonstruowana, że zamykam się w sobie pod ciężarem gąszczu bolesnych faktów i sytuacji, które mnie przerastają. Są sprawy, o których jeszcze nie potrafię pisać, nawet z trudem o nich myślę. Może nadejdzie dzień, kiedy potrzeba uzewnętrznienia się weźmie górę... Dzisiaj jednak chciałabym pożegnać razem z Wami zimę i wrócić wspomnieniami do pięknych chwil. Wiem, że już wiosna w pełni, na blogach pojawiają się kolorowe kwiaty i soczysta trawa, ale musiałam...

BIESZCZADY (ferie zimowe)


Mała oranżeria latem, zimą sala kominkowa u naszych gospodarzy od zewnątrz.






W tym miejscu chciałam bardzo serdecznie pozdrowić Jagódkę i Macieja.
Kochani, nie mogliśmy Was tym razem odwiedzić, gdyż nie byliśmy sami.
Towarzyszył nam mój syn Oskar, oraz Paweł, Alka siostrzeniec.
Była nas zbyt duża „gromadka” jak na niezapowiedzianą wizytę ;)
Ściskam Was mocno :*



A oto i wszyscy Panowie w komplecie.
Ten afiszujący się plecami to mój "mały" synek ;)










OKOLICE KUDOWY i SKALNE MIASTO











Wróciliśmy do szarej rzeczywistości wypoczęci, szczęśliwi i pełni wrażeń.
Tu niestety czekała mnie kolejna rozprawa sądowa z wniosku ojca dziecka o zasądzenie na mocy prawa kontaktów z synem (pisałam o tym wcześniej). Bałam się bardzo, skłamałabym jeśli powiedziałabym, że nie. Ale sprawiedliwości stało się zadość! Decyzja wiekowej już Pani Sędzi była nader konkretna i bardzo mądra. Postaram się zacytować fragment mowy końcowej: „Proszę Pana, Pański wniosek o ustalenie kontaktów na mocy prawa z małoletnim synem byłby zasadny w przypadku: a) gdyby zarówno Pan, jak i Pański syn o te kontakty zabiegali, a matka wszelkimi możliwymi sposobami utrudniałaby ich realizację, oraz b) w sytuacji, gdy dziecko jest małe 2, 3-letnie i zupełnie nieświadome faktu, iż ojciec zabiega o widzenie się z potomkiem, a matka nie dopuszcza do takiej sytuacji. Pański przypadek nie możemy  zaliczyć do żadnego z powyższych. Syn jest już dużym, 16-letnim chłopcem, który niebawem wkroczy w dorosłe życie. Jak sam zeznał nie czuje potrzeby, aby ustalać kontakty z Panem na mocy prawa, chce, aby odbywały się one na takiej samej zasadzie jak przez ostatnie 16 lat, czyli okazjonalnie, spontanicznie, po wcześniejszym wyznaczeniu terminu drogą rozmowy telefonicznej. Wobec powyższego, uważam Pański wniosek za nieuzasadniony i wycofuję go z akt sprawy. Posiedzenie uważam za zamknięte.”
Ludzie, co za ulga! :)
Chwilkę mogłam cieszyć się „zwycięstwem”, ale tylko chwilkę...
Los przyszykował dla mnie kolejne „niespodzianki”...

Następny post wniesie sporo zmian...

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.
Myślami często jestem z Wami, i zaglądam do Was, choć ostatnio po sobie śladów nie zostawiam, nie mam siły... Przepraszam.