05.05.2010

Łąkowe lekarstwo. Zabawa blogowa "10 zdjęcie".

Czytam na wielu Waszych blogach o zainteresowaniu akcją robienia miodu majowego z „mleczy”.
Doczytałam też, że są osoby, które jeszcze o nim nie słyszały, a nawet wręcz boją się go spożywać.
I stwierdziłam, że muszę podzielić się z Wami moimi naocznymi doświadczeniami w tej kwestii.


Otóż mój syn od 6 roku życia ma stwierdzoną astmę.
 Nabawił się choroby wskutek niewłaściwej diagnozy lekarskiej i niewłaściwego leczenia.
Od 4 roku życia zaczął bardzo chorować (dwa razy w miesiącu na antybiotykach!). Lekarze, nie zdiagnozowali nasilonej alergii i przez kolejne dwa lata leczyli dziecko na infekcje, dopatrując się obniżonej odporności organizmu. Brał zastrzyki na podniesienie odporności, stosowane były kuracje z leków sprowadzanych z zagranicy. I nic :(
Przez te dwa lata alergia toczyła spustoszenia w organizmie, zwłaszcza w górnych i dolnych drogach oddechowych i przerodziła się w astmę. Syn łącznie leżał 13 razy w różnych szpitalach.
Byliśmy wszyscy przerażeni.
Funkcjonował na zasadzie przyjmowania stałych leków, których nie mogło zabraknąć nawet jednego dnia.
W wieku ok 9 lat (3 rok leczenia astmy), usłyszeliśmy o miodzie z mniszka.
Zawsze wiedziałam, że ta roślinka ma właściwości lecznicze, ale że aż tak?!

Powstał wówczas pierwszy zapas cudownego majowego miodku. Syn przyjmował każdego dnia rano, na czczo jedną łyżkę tego specyfiku. Po kilku tygodniach przestał kaszleć. Po kilku miesiącach rtg płuc wykazało poprawę. Po roku mógł odstawić leki!!!
Ale najważniejsze!
Dziecko nie choruje! W ogóle!
Nabrał takiej odporności, że od kilku lat w ogóle nie zapada na żadne choroby. A jeśli już go coś dopadnie to tylko i wyłącznie sezonowa grypa, z której wychodzi po góra dwóch dniach! O przeziębieniach, katarze i kaszlu nie ma mowy! Przez 3 lata miał w szkole, jako jedyny uczeń w swojej klasie 100% frekwencję w skali całego roku! To już o czymś świadczy.
Sama wielokrotnie się zastanawiałam nad tym, jak to możliwe?
Dzisiaj syn ma 15 lat i nadal codziennie rano, na czczo połyka łyżkę „lekarstewka” :)
Wieść o cudownych właściwościach mniszka rozeszła się wśród rodziny i znajomych. Znam ludzi, którzy podobnie jak mój syn Oskar, nie wyobrażają sobie zdrowego funkcjonowania bez tego złocistego nektaru.
A historii o cudownych "uzdrowieniach" znam już kilka.
Nie bójcie się więc Moje Drogie i róbcie miodek, bo wyjdzie Wam to tylko na zdrowie :)

Ważne!
Kwiaty zbieramy całe, tzn całe kwiatostany, a nie jedynie płatki!
Zbieramy jedynie majowy wysyp, stąd nawet wzięła się nazwa „miodek majowy”
Kwiaty muszą być „zdrowe” i wolne od zanieczyszczeń (dym z kominów, spaliny), oraz chemii (opryski)!

My od lat zbieramy na taj samej łące, u znajomego rolnika.
Z dala od miasta, od drogi. Na łące, na której wypasane jest każdego dnia bydło.
Taki zbiór to sama przyjemność. Trzeba jedynie uważać na...krowie placki ;)

A teraz kilka słów prosto z encyklopedii:
Mniszek lekarski (mniszek pospolity) - Taraxacum officinale
Roślina lecznicza: kwiat – Flos Taraxaci, korzeń – Radix Taraxaci.

Sok mleczny znajdujący się we wszystkich częściach mniszka zawiera inulinę, kwas krzemowy i lakton, witaminy z grup A, B, C, D. Korzeń mniszka zawiera gorycze seskwiterpenowe, triterpeny, fenolokwasy, polisacharydy, i sole mineralne.
Działanie:
Kwiat działa moczopędnie. Jego korzeń zawiera sporo soli mineralnych, zwłaszcza potasu, kwasy organiczne, sterole, różne związki cukrowe, na przykład inulinę, cholinę. Odwar z korzeni lub nalewka pomagają w schorzeniach dróg żółciowych i kamicy żółciowej oraz przy wszystkich problemach wątrobowych. Pomaga przy kłopotach trawiennych. Dzięki interferonowi podnosi odporność organizmu, powinni więc go spożywać anemicy. Obniża poziom cholesterolu, pomaga w leczeniu miażdżycy, początków cukrzycy, otyłości, reumatyzmu i gośćca. Zalecany jest również przy chorobach skóry. Podnosi sprawność seksualną kobiet i mężczyzn. Jest niezastąpiony w leczeniu górnych i dolnych dróg oddechowych. Zalecany w astmie oskrzelowej.
(podstawowe wiadomości i zdjęcia – internet)

*     *     *     *     *
Zostałam zaproszona do zabawy przez naszą koleżankę Jolannę.
Z miłą chęcią wezmę w niej udział :)
Otóż, należy odszukać w swoim komputerze 10 zdjęcie od końca i krutko opisać historię, która się z nim wiąże.
Ponieważ dwa lata temu, we wrześniu, wymieniłam komputer, mam na dysku zapisane zdjęcia tylko z ostatnich dwóch lat. Znalezienie tych pierwszych nie było trudne. 10 zdjęcie od końca przedstawia budynek opery wrocławskiej.


Dwa lata temu mój syn chodził do ostatniej klasy szkoły podstawowej. Całą ferajną jechali na wycieczkę, do opery na spektakl „Otello” Giuseppe Verdi'ego. Zostałam poproszona przez wychowawczynię o pomoc w ujarzmieniu rozbrykanej gromady liczącej 26 osób. Z nieskrywaną przyjemnością wybrałam się, jak za dawnych lat na autokarową, szkolną wycieczkę :)
Było naprawdę miło. Jedynie wieczorem głowa mi już pękała w szwach, gdyż dawno odwykłam od takiego szumu, jaki potrafi wywołać 26 rozgadanych, rozentuzjazmowanych, rozkrzyczanych nastolatków...

Teraz ja chciałabym poznać historię Waszego 10 zdjęcia.
Zabawa jednak dotarła już na wiele blogów i nawet nie wiem do końca,
czy jest jeszcze ktoś, kto nie brał w niej udziału?
Zapraszam: Itę, Ikę, Maję, Ushii i Dag-eSz.

Miłego dnia Kochani :)

I bierzcie się za wyrób miodku, póki jeszcze nie jest za późno.
 Z chwilą kiedy pierwsze mlecze zaczynają przekwitać, na miód jest niestety za późno, gdyż jego działanie jest znacząco osłabione. Wtedy trzeba czekać na kolejny wysyp, który będzie miał miejsce za okrąglutki rok.
A niestety z roku na rok obserwuję przyspieszoną fazę rozkwitu tej cudownej roślinki.
 Pewnie niebawem zmieni nazwę na „miodek kwietniowy” :)

**************************************************

23 komentarze:

  1. Compliments for your blog and your pictures included, I invite you to see the photo blog,
    CLICK PHOTOSPHERA

    Each week released a new album

    Greetings from Italy

    Marlow

    OdpowiedzUsuń
  2. O działaniach leczniczych miodu słyszała, ale astma .... Alexo , lepszej reklamy nie potrzebuję.

    Pozdrawiam serdecznie i przesyłam informacje o zmiane adresu bloga

    OdpowiedzUsuń
  3. O ludzie, a ja tak cierpię na to ustrojstwo (niezidentyfikowana na co alergia). Też myślałam, że jestem ciągle przeziębiona, aż ktoś mi oczy otworzył. Z tym, że już tyle testów robiłam i nic nie wychodzi...Muszę chyba i ja wyruszyć na zbiory mniszkowe skoro jeszcze w dmuchawce się nie zmieniły!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak pięknie napisałaś o mniszku i miodzie,że tylko utwierdziłam się w przekonaniu ,że warto było ten miodek zrobić.Chciałam zrobić jeszcze jedną porcję ale mlecze się teraz pozwijały, bo nie ma słońca.Jak myślisz, można takie rwać?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Po Twoim sprawozdaniu:) o miodku mniszkowym nabrałam chęci na niego. Musze też przekazać wieści siostrze, która bardzo cierpi z powodu alergii i miała podejrzenie o astmę. Ona powinna zrobić sobie miodek!!
    A 10 zdjęcie Twoje przypomniało mi, że już wieki nie byłam w operze..nie mam daleko, więc już mam postanowienie wiosenno-letnie - wybrać się do opery !
    Uściski przesyłam:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Alexo Kochana tym postem przekonałaś mnie absolutnie do mniszka ... moje dzieci oboje alergicy i wciąż na okrągło infekcje zwłaszcza młodsza córa ... Kochana zdradziłabyś mi swój przepis na ten boski specyfik ????

    Proszę !!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Alexo :) kochana, powiem szczerze, że z pewnym niedowierzaniem czytałam o tej magicznej mocy mleczy .
    ale Ty mnie przekonałaś - moja starsza córcia zapada bardzo często na infekcje górnych dróg oddechowych .
    Może miodek majowy nam pomoże.
    To teraz muszę poszukać u dziewczyn przepisu , pamiętam coś, że ma być 500 sztuk kwiatów ale co dalej nie wiem .
    Alexo mogłabyś zamieścić dokładny przepis ? będę wdzięczna :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję Ci za odp. Chłopaków moich zatrudnię dzisiaj do rwania.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam dobrze smak mleczowego miodu. Nie tylko leczy, ale i smakuje.
    Miłej zabawy

    OdpowiedzUsuń
  10. Alexo, co za świetna, dydaktyczna historia w związku z tym mniszkiem!
    Wszystkich przekonałaś. Ja nawet mam w ogródku dziesiątki tych ślicznych, złotych kwiatków. Chyba też spróbuję miód zrobić.

    Bardzo ładne zdjęcie budynku Opery.
    Nie byłam od kilkunastu lat, niestety. Ale co zrobić, takie życie.

    Bardzo Cię pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. o tak bardzo zachęciłaś mnie do zrobienia tego cudownego, leczniczego miodku, że już kombinuję kiedy tu się wyrwać na zbieranie kwiatostanów.. dam znać.:) dziękuję bardzo

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzialam na blogach przepisy i zachwyt nad miodkiem.
    Ale dopiero Twoj post, przekonal mnie do zrobienia takiego, bo nigdy nie robilam.
    Efekty jakie opisalas sa imponujace.
    Pozdrawiam Cie cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  13. Byłam nastawiona sceptycznie, ale chyba i ja spróbuję jego zbawczego działania. Tylko gdzie jest słonko?
    Wszystkie mleczyki pozamykane. I napisz koniecznie co z tymi zielonymi listkami kielicha robić?
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. No reklama jak mało która:) A spacerując dzisiaj z Dyziem odkryłam dwie ogromne łąki całe żółte od mlecza:) Chyba będę musiała coś z tym fantem zrobić, hehehehe...
    Buziolki, cmok, cmok:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cze mogę poprosić o dokładny przeis na ten miodek? Ale taki super dokładny bo mam jakiś przepis z blogu ale za dużo nieścisłości?? A chciałabym w sobotę już zacząć działać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj i ja zgłaszam chęć zrobienia miodka - przekonałaś mnie bo do dziś byłam niezdecydowana!!!Dzięki serdeczne też mam w domu Młodą chorowitkę średnio co 2 tygodnie i może ten miodek pomoże...pozdrawiam ciepło i jak byś mogła ten przepisik gdzieś naskrobać...?:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ajj Alex ty to potrafisz zareklamować produkt:)już widzę siebie stojącą nad garem z mleczami;) hihi
    aha!
    mam coś co za każdym razem jak na to patrzę przypomina mi o tobie..hm..taki tam drobiazg.. a ponieważ mieścisz się w pierwszej trójce osób, które skomentowały mój blog zapraszam do siebie po odbiór:)
    pozdrawiam cieplutko:)
    Just

    OdpowiedzUsuń
  18. to bardzo ciekawe co napisalas o mleczu,zupelnie nie mialam pojecia ze jest cos takiego jak miod z mleczy,my tez wszyscy alergicy,kurcze moze sie jednak skusze na jego zrobienie choc niecierpie kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  19. a jak go robisz bo obserwujac blogi kazy ma inny przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Alexo, dopiero dziś przyuważyłam, że zaprosiłaś mnie do zabawy "10 zdjęcie" :) dziękuję! i już zabieram się za liczenie zdjęć, oj a jest tego sporo :)
    Buziaki poranne niestety deszczowe :/

    OdpowiedzUsuń
  21. ja tez leczyłam sie ty miodem jeszcze jako dziecko i wciskali mi go jako miód na naleśnki, a jak juz podrosłam to mogłam go jesc łychami i tak jest do dziś,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. * Marlow, thank you :)

    * Kamila, dobrze, że się odezwałaś, bo mi Twojego blogaska od dawna nie wyświetla :( Zaraz lecę do Ciebie :)

    * Llooka, musisz robić testy do skutku. To może być alergia sezonowa, skórna, pokarmowa, oddechowa... W końcu znajdą przyczynę.

    * aagaa, myślę, że śmiało możesz narwać. Kwiaty w cieple, w domku powinny pięknie się pootwierać.

    * Wichrowa, koniecznie powiedz, bo to naprawdę dobre lekarstwo. A do opery i ja znowu bym się wybrała :)

    * KASANDRA, wieczorkiem napiszę :)

    * artambrozja, oczywiście, wpadnę tu jeszcze dzisiaj :)

    * MariaPar, „miłej zabawy” ma się chyba tyczyć tego miodku :)
    Jest z tym trochę zabawy to fakt :))

    * ma.ol.su, zrób pewnie. A jak masz swój to tym lepiej, bo wiesz co jesz :)

    * tabu, dobrze, cieszę się :)

    * Atena, kiedyś i ja do niego sceptycznie podchodziłam, ale efekty jakie obserwuję mówią same za siebie. Dlatego warto :)

    * IVONNA, wszystko napiszę jeszcze dzisiaj :)

    * deZeal, na Twoich łąkach mlecz z pewnością będzie wyborny :)

    * Elamika, nie ma sprawy Kochana :)

    * aga, życzę powodzenia w uzdrawianiu „chorowitki” :) Jeszcze dzisiaj napiszę.

    * dotblog, zaskoczyłaś mnie Kochana :) Już wpadam do Ciebie :)
    A nad tymi garami z mleczami to my tu wszystkie chyba stać będziemy :) Teraz tylko przydałby się jakiś dziennikarz z kamerą ;))

    * blog niedzielny, znam ten ból... Powiem szczerze, że też nie cierpię kuchni, ale pewnie dlatego, że jest taka ciupeńka :(
    Wieczorkiem przepisik napiszę :)

    * ika, fajna zabawa :) Przenosi nas do minionych lat...

    *iwo_mla, o, widzisz, jesteś „żywą reklamą” :)
    Aż jestem ciekawa, czy przyjmujesz go regularnie i czy dzięki temu jesteś odporna na choroby.

    ŚCISKAM WAS DZIEWCZYNY BARDZO SERDECZNIE. I ŻYCZĘ WAM DUŻO ZDROWIA :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Moja droga autorko , chyba Cię ozłocę. Nawet jeśli nie pomoże, to choćby wzmocni. Mamy objawy typowo alergiczne, nie dające żyć - a testy nic nie wykazują. Dałaś mi nadzieję. Poradź proszę kochana - czy o tej porze jeszcze nadają się kwiatki. Raz, że późny ten maj a dwa - kwiatki opłukane deszczem :(. Serdeczności - Dorota

    OdpowiedzUsuń