Ostatnie dni obfitowały w przeróżne sploty wydarzeń, które mogę jednoznacznie określić jako „życiowe NIESPODZIANKI”.
To może po kolei...
Pierwszą niespodziankę przygotował mi mój własny organizm, który stwierdził, że zamiast ze mną współpracować, będzie się buntować, i to na całego.
I takim oto sposobem w przeciągu ostatnich dwóch tygodni znowu wylądowałam trzykrotnie na pogotowiu. Nie muszę chyba nawet pisać z jakiego powodu, bo powód jest oczywisty – SERCE.
Przy kolejnej wizycie u kardiologa czekała na mnie niespodzianka...
Dostałam pilne skierowanie do szpitala sanatoryjnego. Mój pobyt będzie uzależniony od poprawy stanu zdrowia, ale średnio spędzę na oddziale ok 4 tygodni!!! Przerażenie sięgnęło zenitu!
Jak to teraz szpital?! Przecież syna nie zostawię, jest rok szkolny, są rozgrzebane prace, są psy, jestem sama!
Jak to wszystko będzie się „kręcić” beze mnie?!!!
Jednak w takich sytuacjach nigdy nie zawiodłam się na moich kochanych rodzicach. Mama obiecała, że dopilnuje Oskara, że zamieszka u mnie, że zaopiekuje się pieskami, szczurkiem, kwiatami, zakupami, gotowaniem, praniem i sprzątaniem.
Pogodziłam się już z tym bolesnym faktem. W końcu serce to nie palec, bez którego można nadal cieszyć się życiem.
Krok po kroku wszystkie swoje niedokończone sprawy zamykałam na ostatni guzik, by nie zostawić mamy z dodatkowymi obowiązkami.
Aż tu pewnego dnia rano niespodzianka... Dostałam telefon ze spółdzielni mieszkaniowej, z informacją, że wszyscy właściciele mieszkań muszą być w domu, w dniach 4-6 października, z uwagi na wymianę pionów wodnych.
Świetnie! Minie mi termin skierowania do szpitala!
Dzwonię więc do placówki zdrowia i mówię w czym rzecz. W odpowiedzi słyszę coś, co brzmi jak niespodzianka...
Proszę się niczym nie przejmować, skierowanie będzie tak długo ważne, dopóki pani nie zjawi się na oddziale. Proszę jedynie przed przyjazdem przedzwonić i upewnić się, czy jest w danym momencie wolne miejsce. Eureka! No tak, pomyślałam, w końcu dotarł też do Polski XXI wiek! ;))
Nie pozostało mi nic innego, jak przełożyć „leżenie” na drugą połowę października. Tylko czy dożyję do tego czasu...
Żartuję! :) Oczywiście, że dożyję! Tak łatwo się nie poddam!
Wiadomo nie od dziś, że kocham czerń. Uwielbiam noce, burze i wiatr. Wolę zimę niż lato. Preferuję noc nad dniem. Zawsze wybiorę księżyc zamiast słońca...
Te czynniki wskazują jednoznacznie, że kiedyś musiałam być wampirem ;)) a wiadomo, że te, tak łatwo nie żegnają się z życiem.
Mam nadzieję, że w szpitalu nie dysponują srebrnymi kulami, ani osikowymi kołkami? ;))
Ok, koniec żartów, czas na kolejne niespodzianki...
W zeszłym tygodniu puka do drzwi listonosz i mówi: „paczka dla Pani Alicji...”
Ale, ale, (zapowietrzyłam się), ale ja niczego nie zamawiałam.
Otwieram, z dużą dozą niepewności. Przychodzą mi do głowy różne skojarzenia, łącznie z bombą podesłaną przez Darka ;))
Nic z tego! W pudełeczku czekał na mnie liścik i prezent od jednej z Was :) Sprawczynią przemiłej niespodzianki jest Justka, która już kiedyś napisała, że ma coś w posiadaniu, co zupełnie nie pasuje do Niej, za to bardzo kojarzy się ze mną :) Kochana Justynko, nie pomyliłaś się, cacko jest przepiękne! Może służyć zarówno jako kominek do palenia olejków, jak i świecznik na tea-lighty. Obydwie wersje już sprawdzone :)
Serdecznie Ci dziękuję :*
Oczywiście, to jeszcze nie koniec...
To, co spotkało mnie w minioną sobotę można nazwać mega-niespodzianką!
W dniach 25-26 odbywały się niedaleko mojego miejsca zamieszkania dożynki pod nazwą „X Europejskie Targi Chłopskie”. Rodzice namawiali mnie abym pojechała z nimi. Szczerze mówiąc nie bardzo miałam ochotę, gdyż w zeszłym roku byłam na tej imprezie chopperem razem z Darkiem. Bałam się wspomnień, a jeszcze bardziej ewentualnego, przypadkowego spotkania. Ale...raz kozie śmierć ;)
Chodziłam po całym placu imprezowym zaglądając od stoiska, do stoiska, szczególną uwagę zwracając na rękodzieła. Mój wzrok przykuło stoisko z biżuterią i pracami decoupage na szkle. Nawet zamieniłam kilka zdań z przemiłą właścicielką stoiska, po czym przeszłam do kolejnego. W pewnym momencie, z oddali zobaczyłam znany mi napis: Wrzosowa Polana, potem dostrzegłam logo...
To nie może być zbieg okoliczności!
Wróciłam w stronę znajomego stoiska, aby spytać o blog pod tą samą nazwą, ale zanim zdążyłam otworzyć usta, miła Pani spytała: „Alicja?”
W tym momencie było już wszystko jasne! :)
Spotkałam Asię z Wrzosowej Polany!
Uściskałyśmy się na powitanie, tak jakby nie było pierwsze, ale któreś z kolei. Już nie błąkałam się po placu jak zbłąkana owieczka, usiadłam obok Asi i „rajdałyśmy” na całego :) Oczywiście nasze „babskie pogaduchy” były przerywane na dyskusje z klientami, a ściślej ujmując klientkami :) Spędziłyśmy razem ponad 3 godziny. Moi rodzice mieli zaszczyt poznać osobiście pierwszą z blogowych koleżanek :)
Joanna, przy tej okazji podarowała mi kolczyki. Ponieważ krępowałam się dokonać samodzielnego wyboru, Asia spośród czarnych egzemplarzy wybrała dla mnie ten model, i myślę, że było to trafienie w „10”, bo bardzo je lubię. Dziękuję Ci Kochana :*
Asiu, nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że mogłam Cię poznać osobiście. Przesyłam Ci serdeczne pozdrowienia od moich rodziców, którzy są zauroczeni Miłą Panią :)
Już nie mogę się doczekać naszego kolejnego spotkania, które myślę zdążymy zorganizować jeszcze przed moim wyjazdem do szpitala, lub zaraz po powrocie.
I jeszcze jedno... Mam nadzieję, że Cię nie zaraziłam. Ten sobotni duszący kaszel, był zwiastunem przeziębienia. Całą niedzielę spędziłam pod kołderką kaszląc, kichając, i popijając herbatkę z sokiem malinowym.
Na koniec zdjęcia Ogonki, która przeczuwając srogą zimę, pakuje w siebie podwójne ilości jedzenia. Wygląda już jak duża, włochata kulka i nadal wcina :)
Pieski, jak widać nieco obrażone, bo Ogonka nie chciała się z nimi podzielić.
Ramziowi zapach makaronu wyciskał łzy z oczu, co widać na załączonym obrazku :)
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, i życzę każdej z Was spotkań w realu, bo to naprawdę niesamowite przeżycia :)
PS
W kolejnym poście będzie o tym, co udało mi się ostatnio „zmalować”.
**************************************************